Ostatnie Wpisy

...

Autor: dotyk-aniola | Kategorie:
Tagi:
14. grudnia 2010 21:44:00

Bo ja już jestem inna...

Przez moje życie przetaczają się huragany. To czas podejmowania decyzji - tych najważniejszych, tych odpowiedzialnych, do końca życia.

A ja nie wiem czy chcę. Mam wątpliwości. Waham się.

Mężczyźni ładują się do mojego życia z brudnymi buciorami.
A ja siląca się na zbawicielkę świata próbuje ich nawrócić!
No bo jak tak można dogi kolego z pracy, romansować, zapraszać, proponować, grzeszyć
 - kiedy w domu żona czeka i stęsknione dzieci!

Kiedy mówię NIE, myślę NIE - nie ma w tym kokieterii.


Za dużo się dzieje teraz w moim życiu żeby łączyć to z pracą i studiami...
Mam zaległości... Wszędzie... Byle przetrwać tą sesję... Byle zacząć pisać mgr...

...

Autor: dotyk-aniola | Kategorie:
Tagi:
08. grudnia 2010 17:21:00

Oddalamy się od siebie o lata świetlne...

 

Kolejną noc wyśniłam...

A dreszcze błądzą po ciele, kiedy zdrabnia moje imię...

 

to dla Ciebie stroję się...

...

Autor: dotyk-aniola | Kategorie:
Tagi:
03. grudnia 2010 20:38:00

W myślach mętlik, w głowie chaos...


To, co spycham na dno mej świadomości, wraca podświadomie...

Przyśnił się dzisiaj...

...

Autor: dotyk-aniola | Kategorie:
Tagi:
20. sierpnia 2010 20:57:00

Ostatnio zbyt często myślę o przemijaniu... O niepowtarzalności... O tym, że coś minęło i już więcej się nie powtórzy... Trochę żyję wspomieniami, obrazami, smakiem...  I żal mi, że tydzień w raju minął bezpowrotnie, że pewnie nigdy już nie zobaczę tego miejsca - a pozostaną tylko zamazujące się obrazy i blednące zdjęcia, które i tak nie oddadzą tego, co chłonęły oczy...

I tak z naszym życiem... Cały czas w głowie kołaczą myśli, że oto teraz mijają najpiękniejsze lata mojego życia... Że koniec studiów, praca... Brak obowiązków, zobowiązań, dzieci... Że żyję dla siebie - a na wszystko inne mam czas... Inni zazdroszczą, a ja zamiast się cieszyć myślę o przemijaniu...

Nie rozumiałam ludzi mówiących o kryzysach... Przecież mnie to nie dotyczy... Ostatnio się duszę. Wypalam się. Mam wątpliwości. Czuję się oddalona o miliony lat świetlnych. Przeraża mnie to, co będzie dalej - ślub i te 30.000 PLN do uzbierania, a potem kredyt na dom... I jak sobie pomyśle ile lat odkładania, wyrzeczeń, by po 30 latach w wieku 50-paru lat być zmęczoną życiem, ale na swoim... Nie śpieszy mi się... Zrobiłam się chyba zbyt wygodna...

...

Autor: dotyk-aniola | Kategorie:
Tagi:
17. sierpnia 2010 17:15:00

Minęło pół roku... Nie pytam kiedy, nie pytam w jaki sposób - czas przecieka mi przez palce... Dzień za dniem, tydzień za tygodniem...

Nie wiem od czego zacząć, co nadrabiać.... Mam więcej czasu - choć obowiązków przybywa... Już po urlopie, po sesji - nie było łatwo. Praca, studia, dom, on, przyjaciele, rodzina, gdzieś na szarym końcu ja i mój świat... Dziele czas.

Parę wakacyjnych wspomnień... Tym razem uwiodła nas grecka wyspa... Płakać mi się chciało na samą myśl o powrocie do domu... Cóż cały rok czekania na kolejny urlop...

...

Autor: dotyk-aniola | Kategorie:
Tagi:
01. lutego 2010 18:39:00

Zahasłowana...

 

Można pisać, interweniować, prosić, grozić - a i tak trafia w próżnię... Można usunąć, zamknąć pewien rozdział, ale czy ja potrafię? Cóż googlując się wynajdzie... Hasłując ograniczam do 3 ostatnich i braku możliwości wejścia na główną oraz do tego co było wcześniej... Jakieś wyjście jest... Powinnam olać, kto chce ten czyta... Nie potrafię, zbyt wiele wścibskich i ciekawskich...

 

Dziś jestem zmęczona, głowa mi pęka i mam wszystkiego dość... Tęsknię do wiosny! Prawie pokonałam sesję... Jeszcze tylko jedna sobota...

 

Dla odmiany piątek kinowy "przerwane objęcia" Almodovara.

Kocham Penelope Cruz...

 

...

Autor: dotyk-aniola | Kategorie:
Tagi:
26. stycznia 2010 19:18:00

Kochane z dniem 01.02.2010 pojawi się hasło. Jeśli ktoś chętny, chce poczytywać dalej, proszę meldować się: slips_@poczta.onet.pl

Pokażę Wam dlaczego... Przeczytałam na blogu Maleny, że jej ukochany z kolegą bardzo łatwo ją znalazł na blogu i czytywał... To prawda... Wystarczy Google i proszę:

 

http://www.pino.pl/profile-view/id,299104

 

Nie znajduje bloga - tylko jego właściciela... Imię, nazwisko, miasto i notki. Kilkając w notkę przenosi nas od razu na bloga danej osoby... Wpisałam swoje dane i wyskoczyło: moje imię, nazwisko, blog na 8 pozycji po wpisaniu nazwiska w Google.

 

Sprawdźcie, czy i Was tak łatwo zdemaskować... Pamiętam, że zostałam ZMUSZONA do założenia profilu na PINO.PL, inaczej nie odzyskałabym bloga [pamiętacie jakie było zamieszanie kiedy stare blogowisko przechodziło transformację]. Zalogowałam się na to całe pino, chcą to usunąć. Oczywiście jest opcja usuń konto - ale co za tym idzie jednocześnie usuwa się też bloga - a tego nie chce... Próbowałam zmienić ustawienia konta pino oraz bloga - niestety bezskutecznie. Jednym słowem wpisując dwa słowa w wyszukiwarkę znajdujemy profil, który odsyła nas do pamiętnika.

 

Hasło na bloga nie rozwiązuje sprawy... Widząc profil na pino notki są wyświetlane jako POSTY każdy ma dostęp do trzech najświeższych. Jeśli będzie hasło eliminujemy możliwość wejścia na stronę główną bloga, ale każdy może wejść na te 3 ostatnie notki - które wyświetlają się z komentarzami innych...

 

Zastanawiam się co robić, do kogo pisać...

Czuję się oszukana, zmuszono mnie do założenia konta na pino pod pretekstem odzyskania bloga, dane nie są chronione - a tak nie powinno być.

 

Czy też tak macie? Malena - wiem, że Ty tak.

Co z tym robimy?

...

Autor: dotyk-aniola | Kategorie:
Tagi:
20. stycznia 2010 19:55:00

Plany, planowanie...

 

Urlop zaplanowany. Marzył się sierpień, jest lipiec - polecenie służbowe... Prezes podał mi termin swojego urlopu i zaznaczył, że mam wziąć urlop w tym samym terminie. Jednym słowem ma nas równo nie być, a po powrocie mamy razem nadrabiać zaległości. Poszłam na rękę, co mi tam. I tak proszę Państwa 18.07 gdzieś na słonecznej Krecie będę sobie leżeć i popijać drinki z parasolkami. Zaplanowane, wykupione, załatwione...

 

Z dalszymi planami to już gorzej...

 

Planowanie naszego ślubu mnie przeraża... Niby każda kobieta marzy o białej sukni, sakramentalnym tak, marszu Mendelssohna i weselu do białego rana... Byliśmy ostatnio na Targach Ślubnych żeby zorientować się wstępnie co i jak... Nigdy nie zastanawiałam się nad kosztami, bo przecież jakoś będzie. Usiadłam, przeliczyłam - wyszło +/- 30.000 zł. Oczywiście bez zbędnych, modnych w dzisiejszych czasach gadżetów jak fontanna czekolady, czy wypożyczenie limuzyny za 400/h. Fotograf to koszt rzędu 3.000zł. Pora zacząć ustalać termin, myślałam o 2 latach... Żeby zbierać pieniądze, skończyć studia... I powiedzcie mi jak młodzi ludzie mają wystartować w życiu? Ślub, mieszkanie, życie na poziomie... Żeby być na swoim widzę siebie zadłużoną na 30 lat...

 

Hm. Nie wiem czy chcę być DOROSŁA...

...

Autor: dotyk-aniola | Kategorie:
Tagi:
11. stycznia 2010 17:45:00

W pracy dobrze - gdyby nie studiujące weekendy od 8:00 do 19:30 (i to aż 3 w miesiącu), to nawet miałabym kiedy odpocząć. I mijamy się... Okrutnie... Z reguły kiedy ja mam zjazd, on ma wolne i odwrotnie... Ironia losu!

 

Dumna jestem z mojej samodzielności... Sama opłacam studia, pokrywam wszystkie wydatki związane z samochodem i dojazdami gdziekolwiek, odkładam na wakacje, zbieram na nasz ślub. Moje Kochanie odkłada zawzięcie na nasz dom - a raczej na nasz wkład własny pod kredyt na budowę domu - bo w dzisiejszych czasach bez kredytu raczej się nie obejdzie. A ja zbieram na koncie oszczędnościowym i spieniężam na lokacie.

 

Z koleżanką sekretarką raz lepiej raz gorzej... Raz płacze, raz się śmieje, czasem uderza głową w ścianę [w dosłownym tego słowa znaczeniu].. Marzy o adopcji, a odmawia kiedy pojawia się taka szansa. Cóż... Zachciankę sobie znalazła. Staczam boje, bo nie cierpię kobiet, które traktują dzieci jak przedmioty!

 

Zastanawiam się jak zaplanować urlop. W styczniu trzeba wyznaczyć urlopowe dni do końca roku... I jak mam to zrobić? Nie wiem kiedy dokładnie przypadnie sesja... W czerwcu, czy na początku lipca? Na drugim roku będziemy mieć ją najprawdopodobniej w grudniu, ale jak to zaplanować z prawie rocznym wyprzedzeniem? Jedyne co próbowałam ustalić to długi wakacyjny urlop. Po debacie z ukochanym wyznaczyliśmy sobie sierpień, w lipcu pojedziemy pewnie na weekend nad morze, a w sierpniu chcemy wyskoczyć gdzieś dalej. Pojechaliśmy do biura podróży, zabraliśmy katalogi, ale wstrzymaliśmy się z rezerwacją. Całe szczęście! Kiedy chciałam uzyskać akceptację prezesa na sierpniowy urlop, ten oznajmił mi, że on na swój wybiera się w lipcu i mam wziąć mój urlop w tym samym terminie, aby się pokrywały przynajmniej częściowo... Eh... Cóż poszłam na rękę, zmieniłam plany. Ale zawsze tak nie będzie... Jeśli wszystko dobrze się ułoży za rok będę bronić mgr, wtedy nie ma narzucania mi terminów, tylko biorę urlop przed obroną...

 

Byle tylko nie ulegać...

...

Autor: dotyk-aniola | Kategorie:
Tagi:
03. stycznia 2010 11:01:00

Jak dawno mnie tu nie było... Zakurzone, zaniedbane blogowe miejsce... I choć tyle razy chciałam napisać, poczytać, zawsze było coś ważniejszego, zawsze kurczył się czas.

 

Święta minęły spokojnie... Zresztą nawet nie wiem kiedy minęły, kiedy przyszły... Nie czułam tej atmosfery wszystko biegiem, byle szybko, byle zdążyć. Sylwester domowy na tyle, że po północy spałam już snem sprawiedliwego... Przemęczona jestem ot co.

 

Nie umiem przyzwyczaić się, że nagle ktoś zabrał mi cały czas... Czas dla siebie samej i dla ukochanego... Nie umiem tak ciągle się mijać, widywać się w biegu... Coś za coś!

 

Jestem pracoholiczką. Nie sądziłam, że tak cholernie ciężko będzie pogodzić pracę na cały etat, studia i prywatność... Wracam po pracy do domu i studiuję... Bo przecież zaocznym trzeba dowalić wszystkiego do domu... Praca semestralna na 20 str, praca seminaryjna na 10 str, jakiś referat na 30 min mówienia, do tego gramatyka, lektura, jakieś projekty...

 

Na razie daję radę, jest ciężko, ale staram się jak umiem najlepiej. Brakuje mi studiowania w trybie dziennym, gdzie na wszystko człowiek miał mnóstwo czasu... Pamiętam jak na wykładach z turystyki śródziemnomorskiej marzyłam o dalekich podróżach... Tylko pieniędzy brak na spełnianie tych marzeń... I wakacje długie i spotkania z przyjaciółmi...

 

Teraz jest na odwrót... Dostałam umowę na 2 lata, dostałam podwyżkę, asystuję dalej. Pieniądze są w nadmiarze, brak czasu na ich wydawanie... Teraz jest na wszystko, zostaje po każdej wypłacie, a jakoś nie cieszy tak jak powinno... Mogę wsiąść w samolot lecieć jutro do Egiptu - gdyby tylko dostać urlop... Urlop magiczne słowo - 2 tygodnie oddechu... Już nie ma spontaniczności, wszystko trzeba planować, wyczekiwać... I co z tego, że powyżej średniej krajowej, jak jest się ograniczonym...

 

2009 to był dobry rok.

pisze23456789 | therion | suchy-666 | miumiu | mi3chal | Mailing